NAJWIĘKSZA AMBICJA: POZNAWANIE CHRYSTUSA

Apostoł Paweł szukał Pana.  Wstępne objawienie w drodze do Damaszku, tylko utwierdziło go w przekonaniu, że chce więcej i więcej.  On bardzo Go pragnął.  Pragnął Pana.  Miał głód Jezusa, którego nic nie mogło zaspokoić oprócz Jezusa.  Miał mnóstwo objawień, ale wciąż chciał Jezusa.  Szukał go w modlitwie, w medytacji itp.  Czytał jego słowo.  Podobnie jak psalmista, dyszał po Panu.  Jego pragnienie Chrystusa mogłoby być wyrażone w następujących słowach:

„Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody.  W świątyni tak się wpatruję w Ciebie, bym ujrzał Twoją potęgę i chwałę.   Skoro łaska Twoja lepsza jest od życia, moje wargi będą Cię sławić” ( Ps 63, 1-3).

Tak silne było pragnienie Pawła do Pana, że chciał odejść z tego życia, po to, aby przejść i być z Nim.  Powiedział: „Pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze” ( Flp 1, 23). 

POZNANIE MOCY ZMARTWYCHWSTANIA

Moc zmartwychwstania, która sprawiła, że Jezus wrócił do życia z martwych, jest niczym innym jak mocą Ducha Świętego.  Paweł miał duchową moc.  Uczynił wiele cudów z mocą Ducha Świętego.  Ludzie wysławiali go, a niektórzy chcieli oddawać mu pokłon.  On sam świadczył o tym, że jego służba była w wielkiej mocy.  Powiedział: „Nie odważę się jednak wspominać niczego poza tym, czego dokonał przeze mnie Chrystus w doprowadzeniu pogan do posłuszeństwa wierze słowem, czynem, mocą znaków i cudów, mocą Ducha Świętego. Oto od Jerozolimy i na całym obszarze aż po Illirię dopełniłem obwieszczenia Ewangelii Chrystusa” (Rz 15, 18-19). I znów rzekł: „Bo nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego, z wielką siłą przekonania” (1 Tes 1, 5).  Mimo całego tego doświadczenie mocy Ducha Świętego, Paweł był nie zadowolony.  Wiedział, że w magazynie było jeszcze dużo więcej.  Wiedział, że Pan Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca” (J 14, 12).

Zawsze szukał tych wielkich rzeczy, które obiecał pan Jezus; albowiem on dobrze wiedział, że obietnica była do zrealizowania.  Więc nie usiadł, nie zrelaksował się i nie pogratulował sobie. Wręcz przeciwnie, zrobił wszystko, co było możliwe, co pozwoliłoby mu zaznawać w doświadczeniu całości Ducha Świętego.  On jeszcze nie przybył, ale on pracował na tym cały czas.

PEŁEN WSPÓŁUDZIAŁ Z CHRYSTUSEM W JEGO CIERPIENIU

Paweł niezmiernie cierpiał za Ewangelię.  Podsumował swoje cierpienia w następujących słowach: „Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego.   Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany.  Trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej. Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od własnego narodu, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach od fałszywych braci; w pracy i umęczeniu, często na czuwaniu, w głodzie i pragnieniu, w licznych postach, w zimnie i nagości” (2 Kor 11, 24-27). 

Ktoś by najzwyczajniej powiedział: „Ma dość.  Powinien uciekać od cierpienia. ” Jednak Paweł nie myślał w ten sposób.  Obliczył on, że cierpienie jego było bardzo małe w porównaniu z jego Panem, i dlatego miał pragnienie, jak najmocniej się da, mieć współudział z Panem w Jego cierpieniu.

Dlaczego chciał więcej cierpienia od Pana?  Wiedział, że cierpienie jest drogą do chwały Pana.  Biblia mówi: „Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie” (Hbr 2, 10).  Jako uczeń, wiedział, że im bardziej by cierpiał, tym lepiej dopasowałby się do Jego Pan.  Że pragnienie poznania komunii z Chrystusem w Jego cierpieniu był czymś więcej niż spełnieniem, gdyż umarł za sprawą Ewangelii Chrystusa.

SPOŁECZNOŚĆ Z CHRYSTUSEM W JEGO ŚMIERCI

Cierpienia Pana Jezusa zakończyły się śmiercią, śmiercią na krzyżu. Paweł chciał współodczuwać z Chrystusem w jego śmierci.  Chciał być dopasować się do Chrystusa w Jego śmierci.  W pewnym stopniu rozpoznawał tę zgodność jako codzienne doświadczenie.  Powiedział: „Każdego dnia umieram” (1 Kor 15, 31).  To codzienne umieranie trwało aż do dnia, kiedy złożył swoje życie dla Pana, którego tak bardzo kochał.

ŚWIADOME UTOŻSAMIENIE SIĘ DO CHRYSTUSA W JEGO ZMARTWYCHWSTANIU

Apostoł Paweł powiedział: „Dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych” (Flp 3, 11).  Paweł wiedział, że Pan Jezus nie tylko umarł, ale że również powstał z martwych.  Wiedział również, że kiedy Pan zmartwychwstał była w Nim bezkresność, jakiej nie było wcześniej.  Poza tym, wiedział, że wierzący muszą objawić moc i chwałę Pana po zmartwychwstaniu, w mierze, jakiej dotychczas nie ukazywali, nawet wtedy, gdy wyświęcenie było ukończone.  On także wiedział, że zmartwychwstanie przyniosło ze sobą zmartwychwstałe ciało, które było odkupione, jak napisano: ” Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując odkupienia naszego ciała” (Rz 8, 23).  Tak więc w tęsknocie, że mógłby dostąpić powstania z umarłych, Paweł pragnął aby, jeśli to możliwe, miało w nim miejsce:

  1. Nieograniczoność ciała.
  2. Ciała zmartwychwstanie.
  3. Przedsmak mocy nadchodzącej epoki.

Czy były to właściwe pragnienia? Uważam, że były; gdyż pochodziły one z serca, które głęboko kochało Pana, a o co nie mogłaby prosić kochanka Ukochanego?

ŚWIADOME UTOŻSAMIENIE SIĘ DO CHRYSTUSA W CHARAKTERZE

Charakter Chrystusa był doskonały.  Nie było luk w żadnym miejscu.  Był ideałem miłości, pokoju, cierpliwości itp.

Paweł chciał tego.  Pragnął, by ludzie, jak go zobaczą, widzieli w nim Chrystusa.  Dlatego dokładnie naśladował Chrystusa.  Przybrał w pełni charakter Chrystusa, ale nawet wtedy nie osiągnął jeszcze doskonałości.  Była jeszcze przestrzeń do wzrostu, i dlatego czynił to swoją ambicją.

Paweł nie mógł nie pomóc temu pragnieniu.  Mówił swoim braciom, aby go naśladować (Flp 3, 17).  Mógłby poprosić ich, aby go naśladowali, gdyby jego charakter i jego kazania wygłaszały różne przesłania?  Prosząc ludzi, by go naśladowali, sugeruje, że osiągnął znaczne postępy w byciu podobnym do Chrystusa.  On naprawdę przeszedł długą drogę w tworzeniu Chrystusa w sobie.  Tym nie mniej, zobaczył, że jest jeszcze możliwość postępu i dlatego dążył do większej zgodności z Chrystusem w nadziei, że mógłby osiągnąć to idealne dopasowanie się do Chrystusa, które w pełni uradowałoby serce Boga.

PEŁNA ŚWIĘTĄ GORLIWOŚĆ DLA BOGA I ŚWIĘTA NIENAWIŚĆ DLA NIEGODZIWCÓW

Paweł poczynił już znaczny postęp w dziedzinie świętej gorliwości dla chwały Bożej i świętej nienawiści dla niegodziwców.  Pokazał to, zapewniając, że Pan miał wszystko, czym on był i wszystko, co miał.  Pracował, aby zapewnić, że, jak w jego Mistrzu, książę tego świata mógłby przyjść, ale nie miałby w nim nic.  Poważne „linijki” były wyrysowane w jego sercu, żeby trzymać demona z dala.  Gdziekolwiek widział dzieła niegodziwców, niszczył je.  Wchodził w konflikt z Wrogiem bardzo często, bo nie mógł znieść faktu, że Szatan trzymał w niewoli okupionych krwią ludzi, którzy powinny być wolni.

Zaszedł również bardzo daleko w tej dziedzinie, ale wciąż nie osiągnął szczytu doskonałości.  Jak jego wiedza w poznaniu Pana rosła, tak i rosła jego nienawiść do diabła.  Jego nienawiść do diabła skłoniła go do nad wyzwoleniem wszystkich ludzi z jego nielegalnych łap.